Google zmienia wyszukiwarkę

Google zmienia wyszukiwarkę

 

Podobno lepsze jest wrogiem dobrego, ale nie dla Google. Internetowy gigant krok po kroku zmienia wygląd swojej wyszukiwarki.

Firma z Mountain View, mimo że jest monopolistą, nie zasypia gruszek w popiele. Dąży do tego, by jej narzędzia stawały się coraz bardziej wygodne dla użytkowników, a samemu Google – przynosiły więcej dochodów. Od kilku miesięcy programiści giganta pracują nad nowym wyglądem SERP, czyli strony z wynikami wyszukiwania.

Zmiany w Ads

Największą dotychczasową zmianą jest zrezygnowanie z płatnych wyników wyszukiwania w prawej kolumnie, na rzecz aż czterech reklam ponad wynikami organicznymi. Zmiana jest widoczna szczególnie na niewielkich monitorach oraz urządzeniach przenośnych, gdzie na tzw. pierwszym screenie pokazują się wyłącznie rezultaty Ads. Nie zmienił się za to sposób wyświetlania reklam w kampanii produktowej. Produkty pojawiają się albo w jednym rzędzie ponad wynikami wyszukiwania, albo w dwóch rzędach (po cztery artykuły) w prawej kolumnie.

Co w praktyce oznacza ta zmiana? Przede wszystkim większą konkurencję wśród reklamodawców, którzy muszą głębiej sięgnąć do portfela, by być widocznym w większości aukcji reklam. Wymusza także wyższą jakość i lepsze dopasowanie treści zarówno samej reklamy, jak i późniejszych komunikatów na stronie.

Zatem użytkownicy wyszukiwarki Google powinni być zadowoleni – większa konkurencja wśród reklamodawców to gwarancja celnych wyników wyszukiwania i łatwiejszy dostęp do jeszcze bardziej wartościowych treści.

zmiany google

Zmiany w SEO

Od kilku tygodni Google testuje także nowy wygląd organicznych wyników. Uważni obserwatorzy z pewnością zauważyli, że o kilkadziesiąt pikseli zwiększyło się pole “title”, rozszerzyło się także miejsce na meta description.

Odświeżony sposób wyświetlania wyników organicznych pozwoli jeszcze precyzyjniej opisywać treści na stronie i wzmocni rolę SEO on-site. Nie od dziś wiadomo, że Google pracuje nad silnikiem, który pomija linkowanie (cel: walka ze stronami zapleczowymi), a stawia na jak najlepszy content.

Wprowadzone zmiany to kolejny krok do jego uruchomienia. Innym sygnałem jest usunięcie z Google Toolbar pola “Page Rank”. Co prawda sam system nadal istnieje i jest brany pod uwagę, jednak zakładamy, że w najbliższej przyszłości może stracić na znaczeniu, a nawet zupełnie zniknąć.

Do czego dąży Google?

Ze zmian zaobserwowanych SERP specjaliści wyliczają jeszcze chociażby powiększenie pola z wynikami wyszukiwania poprzez mapy oraz zwiększenie przestrzeni pomiędzy główną a prawą kolumną. Wszystko wskazuje na to, że Google będzie dążyło do jeszcze skuteczniejszego geotargetowania wyników i udzielania kompleksowych odpowiedzi na pytania użytkowników.

Firma zapowiedziała na drugą połowę roku wprowadzenie zupełnie nowego interface dla panelu Ads (zgodnego z lansowanym material design), a wraz z nim kilku nowych form reklamowania. Zmiany w SERP są więc z pewnością przygotowaniem gruntu pod rewolucję, która czeka nas po wakacjach.

Jaki jest efekt?

 

Google zmienił wyniki wyszukiwań SERP oraz sposób wyświetlania płatnych reklam w systemie Google Ads.  Statystyki pokazują, że większość osób woli kliknąć płanty link znajdujący się na szczycie wyszukiwań, niż ten który znajduje się po prawej stronie wyników. Dzieje się tak, ponieważ użytkownicy wyszukujący konkretnej firmy, zwykle przeglądają pierwszych 10 proponowanych witryn. Strony z czołówki wyszukiwania  wyglądają bardziej profesjonalne niż inne i budzą większe zaufanie wśród wyszukujących.

Zmiany w sposobie wyświetlania witryn z pewnością wpłyną korzystnie na zwiększenie ruchu witryn w systemie Ads, a sam Google z pewnością zarobi więcej na kliknięciach naszych potencjalnych Klientów

 

Poznaj naszą ofertę kampanie w systemie Google Ads

Jak to działa?

W tym celu należy dbać o nią tak samo, jak o stronę internetową czy profil firmy na Facebooku. Google, chcąc stworzyć swoją społeczność, “wynagradza” najlepiej prowadzone wizytówki poprzez pozycjonowanie ich na samej górze wyszukiwarki.

 

Na pozycjonowanie wizytówki wpływają m.in.:

– odpowiedni opis firmy,

– zdjęcia oraz ich dodawanie,

– aktualizowanie godzin otwarcia np. w czasie świąt,

– dodawanie artykułów,

– otrzymywanie opinii od użytkowników posiadających status “lokalnego przewodnika”,

– odpowiadanie na opinie,

– ciągłe śledzenie algorytmu Google i dostosowywanie do niego wizytówki.

 

Dodatkowo wszystko to trzeba robić konsekwentnie w dłuższym okresie czasu (przez 2-4 miesiące), ponieważ Google musi widzieć, że naprawdę o to dbamy – nienaturalne aktywności mające na celu szybko wypozycjonować wizytówkę będą blokowane lub mniej widoczne.

 

Zlecić czy działać na własną rękę?

To zależy.

Jeżeli mamy wystarczająco klientów i chcemy jedynie zadbać jedynie o ładną wizytówkę naszej firmy która będzie informować o naszych usługach to jesteśmy w stanie dojść do tego na własną rękę – czynności które w tym celu trzeba wykonać podaliśmy powyżej. Natomiast jeśli chcemy użyć wizytówki do pozyskania większej ilości klientów warto zastanowić się, czy nie lepiej zlecić tego zadania firmie zewnętrznej, która z pozycjonowaniem wizytówek Google Moja Firma ma do czynienia na co dzień.

 

Trochę reklamy 😉

Podobnie jak w przypadku biur rachunkowych, które prowadzą księgowość większości zakładów, jesteśmy firmą wykonującą tego typu zlecenia. Znamy bowiem wartość czasu przedsiębiorców i wiemy, że nauka posługiwania się nowym narzędziem trochę go zajmuje.

Jako Greenfields profesjonalnie zajmujemy się pozycjonowaniem wizytówek lokalnych biznesów, a klienci są bardzo zadowoleni z efektów naszej pracy. Przyznają, że od kiedy zainwestowali w wizytówki GMF znacznie zwiększyła się liczba telefonów od osób zainteresowanych ich usługami.

Content sprzedaje

Content sprzedaje

“Content is the king!” – to nie tylko pusty frazes Billa Gatesa. To klucz do zrozumienia preferencji konsumentów XXI wieku.

Na pewno znasz przynajmniej jedną reklamę Coca-Coli. Przypominasz sobie, o czym Cię informuje? Nie, oczywiście, że nie o smaku, aromacie czy składzie napoju. Dostajesz jasny przekaz, że Cola jednoczy ludzi, towarzyszy im w najważniejszych wydarzeniach sportowych i muzycznych, a także w życiu codziennym. Jest nośnikiem emocji zamkniętych w czerwonej puszce. To właśnie te emocje i chwile, z którymi kojarzona jest Coca-Cola, pozwoliły stać się temu przedsiębiorstwu jednym z największym na świecie.

Content marketing, czyli marketing treści, bazuje właśnie na emocjach potencjalnych klientów. To umiejętnie sformułowany przekaz sprawi, że użytkownik skorzysta z oferty jednej firmy, o innej nawet nie myśląc.

 

Potrzebujesz pomocy przy tworzeniu wartościowego content marketingu? Skontaktuj się z nami!

Jaki jest efekt?

 

Dobrze napisany, merytoryczny i ciekawy content na stronie to nie tylko wzrost zainteresowania użytkowników naszą witryną, to również wzrost pozycji w naturalnych wynikach wyszukiwania. Google docenia wartościowe witryny, co przekłada się bezpośrednio na wzrost ilości odwiedzin na naszej stronie, a docelowo również sprzedaży. Czy warto inwestować w treść? Naszym zdaniem zdecydowanie tak. 

 

Poznaj naszą ofertę na strategie marketingowe! 

Pięć kroków do doskonałości

Pierwszym etapem tworzenia wartościowej treści jest poznanie odbiorców, do których będzie kierowana. Inaczej komunikujesz się z młodym chłopakiem, a inaczej z kobietą, która właśnie przeszła na emeryturę. Trzeba odtworzyć ich historię, poznać cechy charakteru, wspomnienia, marzenia oraz wartości, którymi się kierują.

Drugim krokiem jest zdanie sobie sprawy, czego przedstawiciele Twojej grupy docelowej oczekują od Ciebie. Masz ich bawić czy edukować? Chcą fachowej porady i rozwiązania podanego na tacy, czy może liczą na odrobinę rozrywki? Niezależnie od odpowiedzi, musisz udowodnić, że Twoja firma jest najlepsza w tym, co robi.

Trzeci etap to dobór kanałów komunikacji. Nie mówimy tu bynajmniej o reklamie w TV czy na mieście – Twoi klienci już dawno przestali ją zauważać. Chodzi o wartościowe treści ukazujące się w sieci albo w mediach tradycyjnych. Musisz wybrać, czy łatwiej będzie Ci dotrzeć do klientów poprzez prasę drukowaną, poprzez konkurs w social mediach, a może niezwykły film umieszczony na YouTube?

W czwartym kroku należy zająć się samą treścią. Dobór języka, odniesień do kultury czy symboli to podstawa. Musisz użyć takich, by spełniły swoją rolę: pokazały Twoją firmę jako mistrza w swojej dziedzinie i – ostatecznie – zachęciły użytkowników do dłuższej znajomości z Twoją ofertą.

Ostatni, piąty krok, to obowiązkowa ewaluacja efektów. Musisz przekonać się, czy podjęte działania przyniosły skutek. Ilu klientów udało się pozyskać, ilu odwiedziło Twoją stronę, a ilu zaczęło o Tobie mówić w sieci. Poszło dobrze? Przybij piątkę! Efekty są poniżej oczekiwań? Zastanów się, co poszło nie tak.

Specjaliści od treści

Na szczęście nie musisz liczyć tylko na siebie. Chętnie pomożemy Ci opracować plan Twojej działalności, przygotować treści i rozpropagować je w mediach. Działamy w tej branży od lat, dlatego dobrze znamy preferencje Twoich klientów i wiemy jak do nich dotrzeć.

Nasze doświadczenie pokazuje, że content naprawdę jest królem marketingu i pomaga sprzedawać. Nie musisz wierzyć nam na słowo – przekonaj się o tym na własnej skórze!

Optymalizacja pliku PDF pod wyszukiwarkę

Optymalizacja pliku PDF pod wyszukiwarkę

Fakty i mity o plikach PDF – wyjaśniamy jak jest naprawdę

Częstym mitem, powtarzanym przez wielu użytkowników Internetu, jest to że na stronie nie powinno się umieszczać plików PDF, bo nic nie wnoszą do naszej pozycji w wyszukiwarce Google.

Udostępnianie plików PDF może być dobrym pomysłem gdy chcemy przekazać dłuższe informacje, poradniki czy nasze publikacje.

Czy Google widzi i indeksuje pliki PDF?

Do 2001 roku publikowanie rzeczy w formacie PDF nie miało większego sensu na stronach, Google potrafił indeksować tylko rzeczy napisane w języku HTML, wraz ze zmianą algorytmu w wyszukiwarce roboty zaczęły przeglądać pliki PDF i analizować je tak jak stronę.

 

Jak optymalizować pliki PDF pod wyszukiwarkę?

  1. Jedną z najważniejszych rzeczy, gdy chcemy wykorzystać pliki PDF w procesie SEO jest odpowiednia nazwa dokumentu. Tytuł powinien być krótki i zwięzły – maksymalnie 70-80 znaków. Ważne jest też to, aby znalazły się w nim słowa kluczowe, natomiast nie może też przesadzić z ich nadmiarem, tytuł powinien wyglądać naturalnie i pokazywać użytkownikowi co znajdzie w pliku.
  2. Korzystając z kreatorów plików PDF można dodać opis, który powinien być zwięzły i przedstawiać zawartość dokumentu, oraz słowa kluczowe, które możemy wykorzystać w pozycjonowaniu strony w wyszukiwarce Google.
  3. Google najlepiej radzi sobie z indeksowaniem tekstu. Ważne, aby plik PDF był łatwy do przeszukania z możliwością zaznaczania i kopiowania tekstu. Tworząc dokument z obrazów graficznych roboty indeksujące nie poradzą sobie z interpretacją w efekcie czego nie osiągniemy żadnych korzyści.
  4. Jak podaje portal StatCounter w maju 2018 roku prawie 66% ruchu odbywało się na urządzeniach mobilnych (smartphone oraz tablety). Plik PDF, podobnie jak każda strona www, powinien być zoptymalizowany do wyświetlania na telefonach. Wyrównując treść do lewej umożliwisz odbiorcy łatwe przewijanie tekstu, pogrubienie najważniejszych informacji pozwoli do nich łatwiej dotrzeć.
  1. http://gs.statcounter.com/platform-market-share/desktop-mobile-tablet/poland/#monthly-201705-201805
  2. Nie można zapomnieć o optymalizacji rozmiaru pliku. Szczególną uwagę należy zwrócić na obrazy, które często mogą być skompresowane bez utraty jakości.
  3. Cześć z systemów zarządzania treścią generuje długie linki, które nie są ani przyjazne dla obiorcy ani dla użytkownika. Zdecydowanie lepiej wygląda adres mojastrona.pl/mojplik.pdf niż www.mojastrona.pl/folder1/folder2/folder3/mojplik.pdf
  4. Podobnie jak na każdej stronie należy zoptymalizować atrybuty alt dla każdego obrazu.
  5. W pliku PDF należy stosować linkowanie wewnętrzne, które ułatwia przemieszczanie się wewnątrz dokumentu.

Autor: Kacper Paluch

Jaki jest efekt?

 

Dokumenty PDF na stronie www mogą być jednym z elementów pozycjonowania. Dobrze sformatowany, opisany i nazwany plik może przyczynić się do zwiększenia ruchu.

 

Poznaj naszą ofertę na pozycjonowanie!

Modelowanie atrybucji

Modelowanie atrybucji

 

Czym jest modelowanie atrybucji

Model atrybucji to reguła lub jej zbiór mający na celu określić sposób przypisywania sprzedaży i konwersji do odpowiedniego momentu na ścieżce konwersji. Model atrybucji obejmuje wszystkie cyfrowe kanały takie jak e-mail, social media, Ads, bezpłatne wyszukiwania czy odesłania. Modelowanie atrybucji pozwala określić efektywność stosowanych technik oraz kanałów.

Korzyści wynikające z modelowania atrybucji

Cały proces wymaga wiedzy i nakładu czasu. Warto sobie odpowiedzieć co dzięki tym działaniom możemy osiągnąć.

  1. Efekty
    • Wzrost przychodów
    • Wzrost ROAS i ROI. ROAS czyli Return Of Ad Spend jest przychodem wygenerowanym przez wykorzystany budżet natomiast ROI to zwrot z inwestycji.
    • Możliwość efektywnego i poprawnego angażowania budżetów przeznaczonych na reklamy
  2. Dzięki modelowaniu atrybucji zdobywamy wiedze: kim jest nasz klient, jaką ścieżkę przebywa zanim dotrze do naszego sklepu oraz jakie ma zwyczaje i preferencje. Dodatkowo dzięki analizie uzyskujemy informację w którym kierunki warto się rozwijać oraz co przynosi nam największe korzyści.
  3. Eliminacja błędów.

 

Czym jest lejek konwersji

Lejek konwersji, zwany także lejkiem marketingowym, to droga jaką przechodzi przyszły klient od momentu wyszukania firmy, do realizacji transakcji. Model lejka konwersji stworzył w 1898 roku E. St. Elmo Lewis i składał się on z 4 etapów:

  1. Uwaga (Awareness) – klient musi się dowiedzieć o istnieniu produktu np. poprzez reklamę Ads
  2. Zainteresowanie (Interest) – klient wykazuje potencjalne zainteresowanie produktem lub usługą
  3. Pożądanie (Desire) – w wyniku działań marketingowych klient czuje potrzebę posiadania usługi lub produktu
  4. Akcja (Action) – klient dokonuje transakcji, dochodzi do konwersji

Jaki jest efekt?

 

Każda branża i każda działalność posiada inne cechy. Nie ma jednego i idealnego modelu atrybucji, który będzie odpowiedni dla każdego. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem będzie stworzenie własnego modelu, który będzie dostosowany tylko do nas. Jest to działanie czasochłonne i pracochłonne, jednak pozwala nam uzyskać najlepsze efekty.

 

Poznaj naszą ofertę pozycjonowania wizytówki TUTAJ

Teoria mikroelementów

Jak podaje serwis StatCounter, w maju 2018 roku na całym świecie prawie 56% ruchu generowały urządzenia mobilne (smartfony i tablety). W Polsce natomiast było to prawie 66%. Google teorią mikromomentów określa sytuację, w której odruchowo sięgamy po telefon, warto pamiętać że nie chodzi tu o takie sytuacje jak odbieranie telefonów czy pisanie wiadomości tekstowych. Przykładem może być codzienne sprawdzanie pogody na telefonie każdego ranka po przebudzeniu.

Google wyróżnia 4 rodzaje mikromomentów.

Źródło: http://www.veriday.com/blog/winning-the-micro-moments-in-financial-services-marketing/

  1. I want-to-know moments czyli „chcę to wiedzieć” – 66% osób korzystających ze smartfonów wykorzystuje te urządzenia do wyszukiwania dodatkowych informacji związanych z reklamą, którą zobaczyli w telewizji
  2. I-want-to-go moments czyli „chcę tam iść” – 82% użytkowników smartfonów wykorzystuje wyszukiwarkę aby znaleźć lokalny biznes
  3. I-want-to-do moments czyli „chcę to zrobić” – użytkownicy smartfonów spędzili ponad 100 milionów godzin oglądając filmy w serwisie YouTube z kategorii „jak to zrobić”
  4. I-want-to-buy moments czyli „chce to kupić” – 82% użytkowników podczas wizyt w sklepach stacjonarnych sprawdza dany produkt w Internecie.

 

Modele atrybucji

Korzystając z systemu Google Analytics można dowiedzieć się, ile interakcji ma miejsce przed rzeczywistą konwersją, jak te interakcje wyglądają i ile czasu upływa między pierwszą a ostatnią.

Google udostępnia kilka gotowych modeli, między innymi:

  1. Model last click – model uniwersalny, zerojedynkowy, który przypisuje konwersję do ostatniego źródła. Sprawdza się on w sytuacji gdy nasza marka jest silna i rozpoznawalna a użytkownicy trafiający na stronę już nas znają.
  2. Model rozkład czasowy – największa wartość konwersji jest przypisana do ostatniego źródła a pozostałe interakcje są punktowane algorytmicznie. Model warto wykorzystywać w sytuacji gdy kampanie marketingowe są prowadzone w sposób świadomy i rozłożony w czasie.
  3. Model liniowy – model ten przypisuję każdemu elementowi na ścieżce taką samą wagę. Niewątpliwym plusem jest to, że żaden z etapów nie jest pomijany, natomiast należy pamiętać, że minusem jest to, że nie wiemy który z punktów styku miał największy wpływ na konwersję.
  4. Model uwzględnienie pozycji – w tym modelu przypisujemy po 40% wagi pierwszej i ostatniej interakcji a pozostałe 20% rozdzielane jest w równych częściach pozostałym etapom.
  5. Model first click – 100% wagi zostanie przypisane pierwszej interakcji, pozostałe są pomijane w procesie analizy. Niewątpliwym plusem tego modelu jest to, że możemy poznać sytuację, w której potencjalny klient poznaje nasz sklep.

 Autor: Kacper Paluch

 

Z czego wynika różnica pomiędzy danymi Ads a Analytics?

Z czego wynika różnica pomiędzy danymi Ads
a Analytics?

Czym jest Google Ads?

Google Ads jest zintegrowanym systemem reklam, który pozwala wyświetlać linki sponsorowane w wynikach wyszukiwania. Google Analytics natomiast to zestaw narzędzi do zbierania i przetwarzania statystyk stron www. W artykule chciałbym skupić się na różnicy w danych, które podają oba serwisy.

Z czego wynika różnica pomiędzy danymi Ads a Analytics?

Częsta trudnością dla mniej zaawansowanych użytkowników jest problem z analizą danych, które z obu narzędzi Google bywają różne. Wyróżnić można kilka podstawowych elementów mających na to wpływ.

Aby jednak odpowiedzieć na pytanie, z czego te różnice wynikają, warto zastanowić się czym jest konwersja. Konwersja zgodnie z definicją słownika języka polskiego wyd. PWN to „przekształcenie postaci czegoś”. Z punktu widzenia branży internetowej konwersja jest takim działaniem użytkownika, które jest pożądane przez właściciela strony. Dla przykładu, dla sklepu internetowego, konwersją będzie dodanie produktu do koszyka lub dokonanie zakupu.  Na konwersję wpływa wiele czynników związanych z dostępem do strony, oraz jej funkcjonalnością. Katalog działań oddziałujących na nią jest więc otwarty. Wśród najważniejszych czynników, eksperci wymieniają: kampanie Ads, SEO czy dostosowanie strony do UX.

Do głównych elementów wpływających na różnicę w danych między Ads a Google Analytics możemy zaliczyć:

Sesje i kliknięcia

Google Analytics śledzi sesje, Ads kliknięcia. W momencie gdy użytkownik wejdzie w tą samą reklamę dwa razy w ciągu godziny Ads zarejestruje dwa kliknięcia, ale przypisze je do jednej sesji, w przypadku Google Analytics mamy odwrotną sytuację – wejście w reklamę będzie zarejestrowane jako jedno kliknięcie, ale w dwóch sesjach.

Filtrowanie kliknięć

Analizując sprawozdanie finansowe Google na koniec 2017 roku wyraźnie widać, że jednym z jego głównych źródeł dochodu jest system Ads. Z samych reklam ten internetowy gigant zarobił 95,38 mld. dolarów. Dbając o jakość systemu Google automatycznie odfiltrowuje nieprawidłowe kliknięcia, za które użytkownik nie ponosi opłaty. Do nieprawidłowych kliknięć zaliczamy takie zachowanie jak próba wejścia klika razy w tę samą reklamę w krótkim odstępie.

Jaki jest efekt?

 

Zarówno Google Ads jak i Analytics podają wszystkie statystyki w poprawny sposób. Różnica wynika z różnego sposobu interpretacji zachowań użytkowników. Korzystając z filtrów i przeprowadzając analizę danych możemy wciągnąć wiele interesujących wniosków, przydanych podczas dalszej optymalizacji strony oraz prowadzenia kampanii reklamowej

Użytkownicy powracający

Potencjalny klient przed dokonaniem zakupu często odwiedza klika stron aby zapoznać się z różnymi opiniami. Po kliknięciu w reklamę Google Ads generuje plik cache, który jest przechowywany przez okres 2 dni na komputerze odbiorcy. Jeżeli w tym okresie użytkownik powróci na daną stronę i dokona transakcji to Ads nie zaliczy tego jako kolejne kliknięcie.

Data dokonania transakcji

Google Analytics w swoich raportach skupia się na dacie rzeczywistej transakcji. Google Ads raportuje moment w którym użytkownik „kliknął” w reklamę, nawet jeśli do zakupu doszło kilka dni później. Zatem, jeżeli użytkownik dokonał transakcji 18 czerwca 2018 roku, a kliknął w reklamę 15 czerwca 2018, to Ads zarejestruje moment pierwszej interakcji użytkownika z reklamą, czyli 15 czerwca 2018. Analytics natomiast zanotuje 18 czerwca 2018.

 

Jak wypromować film na YouTube?

Jak wypromować film na YouTube?

Bądź widoczny na YouTube! Pokażemy Ci, co zrobić, by Twój film zyskał popularność w największym serwisie wideo na świecie.

Nie od wczoraj wiadomo, że sieć to medium kultury obrazkowej. Jasne – wartościowe artykuły zawsze będą chętnie czytane, ale to treści wideo robią prawdziwą furorę w internecie. Pisaliśmy już o tym w tekście “Film albo życie!”.

Sęk w tym, że w zalewie filmów łatwo przegapić te naprawdę ciekawe i wartościowe. Możesz mieć szczęście i liczyć na to, że osoba przeczesująca otchłanie internetu trafi na Twój materiał i udostępni w najbardziej poczytnych portalach. Jednak oczywiste jest, że szczęściu trzeba pomagać, prawda?

Zanim zaczniesz promować

Musisz zdać sobie sprawę, że czasy słabej jakości “filmów nagrywanych kozą” (że posłużymy się określeniem modnym wśród userów portali lol-contentowych) skończyły się wraz z wprowadzeniem przez YouTube wsparcia dla materiałów HD 1080p. Czyli prawie sześć lat temu.

Owszem nadal podstawą jest błyskotliwy scenariusz z potencjałem viralowym, jednak bez doskonałego obrazu i dźwięku możliwość skutecznej promocji DRASTYCZNIE maleje. Taki mamy klimat, ale chyba nie ma co na niego narzekać.

Buzz marketing

Zachęcić do obejrzenia filmu na YouTube możesz na dwa sposoby: w serwisie albo poza nim. Zacznijmy od tego drugiego sposobu. Tu z pomocą przychodzi marketing szeptany, czyli buzz. Polega on na rozsiewaniu contentu w serwisach i forach internetowych, których użytkownicy mogą być zainteresowani oglądnięciem materiału wideo.

Musisz pamiętać o kilku zasadach:

  • publikuj naturalnie – nie ma sensu wrzucać linku do filmu o nowych oponach w serwisie z przepisami na tatara. A jeśli naprawdę czujesz, że musisz to zrobić, tak moderuj dyskusję, by zamieszczenie wpisu było w pełni uzasadnione;
  • dyskutuj – “wrzucę link i o nim zapomnę” – przykro nam, to tak nie działa. Aby nie narazić się na ban i usunięcie wpisu musisz pozostać w dyskusji przez cały czas, reagując na komentarze innych userów;
  • przygotuj się na “hejt” – internet pełen jest trolli, którzy lubią prowokować i obrażać. Nie daj się! Dopasuj treść do zasad obowiązujących w serwisie lub na forum i nie zrażaj się negatywnymi opiniami.

Aby sensownie wybrać miejsca publikacji linku całą akcję poprzedź monitoringiem sieci (np. przy użyciu Brand24). Pozwoli Ci on sporządzić listę witryn, w których warto promować Twój materiał.

Pomożemy Ci!

 

Konfiguracja takiej kampanii wymaga nieco wprawy i doświadczenia w obcowaniu z panelem Ads, dlatego zachęcamy Cię do skorzystania z usług doświadczonych agencji. W Greenfields chętnie pomożemy Ci zarówno z buzz marketingiem, jak i kampanią w YouTube. Daj się zobaczyć!

 

Poznaj naszą ofertę na kampanie Google Ads

Reklama Ads w YouTube

Drugą opcją jest płatna promocja filmów wewnątrz serwisu YouTube, przy użyciu narzędzia Google AdWords. Musisz liczyć się z poniesieniem nakładów finansowych, ale 20 groszy za obejrzenie (tyle średnio wynosi tzw. Cost Per View) to cena, którą warto ponieść.

Zwłaszcza, że Google pobiera opłaty w systemie True View, czyli za realne obejrzenia filmu. Spot trwający do pół minuty musi zostać obejrzany w całości, a dłuższe – przynajmniej 30 sekund.

Google Ads oferuje dwie formy promocji filmów wideo:

  • In Stream – wyświetlenie spotu reklamowego przed, w trakcie lub po innym filmie
  • In Display – pojawienie się w płatnych wynikach wyszukiwania w wyszukiwarce YouTube

W obu wypadkach możesz dokładnie określić swoją grupę docelową, precyzując jej płeć, wiek, miejsce zamieszkania czy zainteresowania.

Opcja „In Stream” dedykowana jest przede wszystkim kampaniom, których głównym celem jest samo obejrzenie filmu, bez dodatkowej interakcji. „In Display” z kolei zaleca się stosować, gdy reklamodawca chce, by użytkownicy YouTube zaczęli subskrybować jego kanał albo przeszli na stronę dedykowaną produktowi.